Niezapomniane rozdania (1)
Taki tytuł był już wielokrotnie wykorzystywany, ale nie będę wyszukiwał nowych nazw. Chodzi mi po prostu o rozdania, które rzeczywiście pozostają przez długie lata w pamięci. W moim przypadku wiążą się one przede wszystkim z wczesnym etapem „kariery” brydżowej, kiedy to dominowała we mnie świadomość, że (niezależnie od sporej ilości przestudiowanej literatury brydżowej) przeciwnicy i tak dysponują większymi umiejętnościami oraz dużo większym ograniem i rutyną. Uznałem, że przy schematycznym podejściu jestem skazany na ciągłe porażki i jedyną metodą uniknięcia ich jest narzucenie sobie odmiennego toku myślenia niż stosują rutynowani przeciwnicy. A oto pierwszy przykład. Podczas przyzwoicie obsadzonego turnieju po mojej prawej stronie usiadł doświadczony zawodnik, u którego łatwo wyczuwalna była niechęć do mnie i totalne lekceważenie. W niekorzystnych założeniach mój partner otworzył 1 cl, na co padła dbl od RHO. Moja karta: Kxx, DW109xx, -, K108x. Odpowiedziałem 1 h (dziś zapewne wykonałbym skok kierami) i usłyszałem dalej: 1 sp, pas (nie graliśmy wtedy dbl fit), 2 d, ? Oceniłem, że opsy mają kar „jak mrówków”, LHO wszedł w korzystnych z układem dysponując „kotem w galarecie”, wyłączenie karowe stwarza nam szansę na końcówkę kierową, ale rutynowani przeciwnicy na pewno pójdą w tanią obronę. Jedyne co mogłem wymyślić, to doprowadzenie do sytuacji, w której przeciwnicy wpędzą mnie w końcówkę wbrew mojej woli. Biję się w piersi, ale świadomie przybrałem głupi wyraz twarzy i licytacja wyglądała tak: 1 cl, dbl, 1 h, 1 sp, pas, 2 d, 2 h, pas, pas, 3 d, 3 h, pas, pas, 4 d, 4h, pas, pas, dbl, pass… W trakcie licytacji czułem brzydką satysfakcję, że dyktuję warunki i RHO uznając, że upolował frajera – sam ochoczo nakłada sobie pętlę na szyję. Po wiście odwrotnym w 2 d ujrzałem stół i mina mocno mi zrzedła. Stwierdziłem, że to nie jest tym, o czym marzą młode dziewczęta. Odsłoniło się: Wxx, Kxx, KWx, A97x. W karo został zabity D i przebity atutem. Zagrałem D kier, którą RHO pobił A, po czym zaciągnął A pik i małe pik. Zabiłem a LHO dokładał jak przy nieparzystej ilości kart. Waleta kier przejąłem K – obaj dołożyli. Zagrałem ze stołu małego trefla i RHO dołożył D. Policzyłem do ilu się sumuje 8 kar, 2 kiery, 2 piki i trefl. Zagrałem 10 trefl i zaimpasowałem, gdyż stwierdziłem że jeśli u RHO zaplatałby się wbrew wszystkiemu W trefl, to i tak więcej trefli miał nie będzie, a każde jego wyjście da mi brakującą lewę (ta ostatnia myśl była już zbędna, gdyż występował tam zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami skład 2, 2, 8, 1. Kiedy zapisywaliśmy 790 zauważyłem, że niechęć RHO jakby się jeszcze zwiększyła. Dla pełnej czytelności podaję cały rozkład:
♠ Wxx ♥ Kxx ♦ KWx ♣ A97x
♠ D10xxx ♥ xx ♦ x2 ♣ Wxxx
♠ Ax ♥ Ax ♦ AD10xxxxx ♣ D
♠ Kxx ♥ DW109xx ♦ - ♣ K108x
G.M
|